Film

#kuchniafilmowa…

#kuchniafilmowa #film
Wracamy! Dzisiaj poczytamy o ostrej spince między Polańskim a Jackiem Nicholsonem na planie Chinatown i o dość ciekawej metodzie, jaką używał Jack, gdy się wściekał.Fragment książki „Roman by Polański”, wyd. Świat Książki
(…) Jednak i z nim miałem raz dziką awanturę (o Jacku – Pstronk). Doszliśmy do sceny, w której Gittes czekając w biurze następcy Mulwray’a odkrywa kilka szczegółów na wiszących na ścianie fotografiach. Nicholson miał hyzia na punkcie koszykówki i o wiele bardziej interesował się telewizyjną transmisją meczu Lakers – New York Knicks niż tym, co tego dnia działo się na planie.
Mój główny problem stanowiło oświetlenie. Chciałem osiągnąć wrażenie późnego popołudnia, pasma światła przenikającego przez żaluzje miały padać na ścianę – Jack zaś oglądał kolejne fotografie. Jak sam przyznawał, w tej scenie był właściwie statystą. Wciąż nie mogłem się uporać ze światłem. Zrobiło się późno, stukały godziny nadliczbowe. Zależało mi na uzyskaniu efektu, ale jednocześnie chciałem skończyć scenę jeszcze tego samego dnia. Jack znikał bez przerwy: ganiał do swojej przyczepy na telewizję. W meczu zarządzono dogrywkę i Jack, zamiast na planie, tkwił przed ekranem.
– Powiedziałem Ci, że nie skończymy dziś tej kurewskiej sceny – stwierdził, gdy po raz kolejny wyciągnięto go przed kamerę.
Rzuciłem: Dobra, zwijajmy się.
Ale nie powiedziałem tego poważnie.
Znając wyjątkową sumienność zawodową Jacka, byłem przekonany, że sam będzie nalegał, by dokończyć. Tym razem pokazał jednak co potrafi.
– Dobra – powtórzył. – Zwijajmy się.
Z tymi słowami jednym ruchem zagrał na żaluzji jak na tarce i pomaszerował do garderoby. Ustawienie wszystkiego na nowo wymagało wielu godzin. To podziałało na mnie jak płachta na byka. Złapałem szczotkę i pognałem do garderoby: chciałem roztrzaskać mu telewizor. Przyczepa była tak mała, że nie mogłem się dobrze zamachnąć. Odbiornik zgasł, ale bez efektownej implozji, na którą liczyłem. Tłukłem więc nadal w aparat, chcąc rozbić go na kawałki.
– Ty złamany kutasie – wrzeszczałem waląc szczotką.
Wreszcie wziąłem rozwalony odbiornik i wyrzuciłem z przyczepy. Na twarzy Howarda Kocha zauważyłem grymas boleści; okazało się, że to był jego telewizor.
Jack zareagował z taką samą irracjonalną i spektakularną furią. Ku zdziwieniu wszystkich obecnych zdjął z siebie ubranie i nago opuścił plan. Byłem tak wściekły, że mogłem tylko wyjść. Ruszyłem więc w stronę parkingu. Jack zorientował się pewnie, że nie może paradować na golasa, zawrócił, ubrał się i wyszedł ze studia bez słowa. Zupełnym przypadkiem znaleźliśmy się obok siebie na czerwonym świecie przy Marathon Street. Przez szybę jego wysłużonego volkswagena odczytałem z ruchu ust, jak mówi: „fuckin pollack…”.
Ubawiony sytuacją uśmiechnąłem się, on zrobił to samo i obaj wybuchnęliśmy śmiechem.(…)
Na fotce Polański „tnący” specjalnym nożem z chowanym ostrzem nos Nicholsona. Polański w filmie wcielił się w epizodyczną rolę gangstera.Jeśli doczytałeś aż tutaj to zostaw proszę plusa – one motywują mnie do prowadzenia tagu ʕ•ᴥ•ʔ