Film

Co chwilę można przeczytać na…

Co chwilę można przeczytać na wypoku o wstrętnym multi-kulti wymuszającym w filmach zmianę białych postaci na kolorowe.
Jakoś dziwnym trafem pieniacze nie zauważają działań w drugą stronę, których jest zdecydowanie więcej.
Kilka przykładów z ostatnich lat (skupiłem się tylko na filmach, które rzeczywiście odniosły jakiś sukces):
„Argo” – główny bohater grany przez Ben Afflecka naprawdę nazywał się Tony Mendez i pochodził z Meksyku.
„Drive” – Carey Mulligan (główna rola kobieca) zagrała postać, która w opowiadaniu była wyraźnie określona jako latynoska.
„Beautiful Mind” – Jennifer Connely gra żonę głównego bohatera, która pochodziła z Salvadoru (rola została nagrodzona Oskarem).
„Social Network” – Max Minghella zagrał założyciela ConnectU Divya Narendra pochodzącego z Indii.
„World Trad Center” – William Mopother zagrał czarnoskórego sierżanta Marines Jasona Thomasa.
„Exodus: Gods of Kings” – właściwie wszystkie główne role zostały obsadzone przez białych (Bale, Edgerton, Weaver, Paul). Ridley Scott sam przyznał, że nikt nie sfinansowałby filmu, w której główną rolę gra „Mohammad so-and-so from such-and-such”.
„Batman Begins” – Liam Neeson gra araba Ra’s al Ghula.
„Edge of Tomorrow” – Tom Cruise gra postać, która w opowiadaniu nazywała się Keiji Kiriya.
„The Beguilded” – Sofia Copolla wycięła z filmu ważną rolę czarnoskórej niewolnicy Maittie, a mulatkę Edwinę zagrała Kirsten Dunst.
Aby pokazać skalę tego zjawiska wystarczy wspomnieć, że biali aktorzy grający inne etnicznie postacie zdobyli łącznie… 11 Oskarów. Jedną z najsłynniejszych ról jest Othello Lawrence’a Oliviera (na zdjęciu).
#takaprawda #multikulti #neuropa #film #rasizm

Powered by WPeMatico