Film

Byłem wczoraj w naszym małym…

Byłem wczoraj w naszym małym kinie na filmie Pitbull. Ostatni pies.
Nastawiony średnio pozytywnie, jak to do polskich filmów, zwłaszcza w tej tematyce.
W trakcie seansu jak widziałem jak z powrotem zbiera się stara ekipa (Nielat… Oj przepraszam Quantico, Metyl) aż mi się ciepło zrobiło na sercu. Potem w miarę akcji kolejne miłe zaskoczenie, takie nie do końca dosłowne zaoranie nowych Pitbulli od Vegi – „Majami? A kto to jest Majami? Nie ważne.”, albo późniejsze dobijanie fabuły poprzednich, że jak ktoś się bierze za vat czy paliwo musi być kretynem #pdk ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż spoiler no i coś tam o cukrze, że z niego słaby gangster był czy coś takiego.
Ale ogólnie DESPERO! JEZUSMARIA.raw jak ja się nie mogłem nim nacieszyć, nie żaden Majami co próbował być Desperskim. Zimny skurwiel, ale człowiek, a nie jakiś sztucznie napakowany terminator.
Wspaniały to był film, nie zapomnę go nigdy… A czego sobie życzę w następnym? Chyba tego samego co w tym. Żeby Vega go nie nagrywał, bo nie bardzo go lubię i żeby ktoś zza granicy dostrzegł w końcu Dorocińskiego, bo facet jest tak genialnym aktorem, nie to co inni.pokaż spoiler Z całym szacunkiem dla naszych aktorów, ale 99% z nich ma jedną rolę i później gra te same w innych filmach, a Marcin raz jest – jedynym – polskim, prawdziwym gliną, raz kochającym, wrażliwym facetem (Plan B), ech, niedoceniony….
No i Doda, chyba największa kontrowersja, mimo wszystko nie poczułem się zażenowany czy zwiedziony, zagrała dobrze, tak prawdziwie (scena z babcią – dialogi o rodzinie – nie chcę spoilerować tym co nie widzieli).
Godne zakończenie historii, a nie farmazony o ogórkach i kanapkach i kurwa w co drugim zdaniu.
Polecam ten #film