Film

Staram się nie pisać o…

Staram się nie pisać o arcydziełach kina, bo zwyczajnie nie mam wiedzy i umiejętności. Niemniej dzisiaj będzie trochę bełkotliwy wyjątek. Trzy filmy, jakie w ostatnim czasie obejrzałem to produkcje, które każdy twórca zamieszcza w neonowej oprawie na samym szczycie swojego cv. 🙂
1) Miraż/Mirage 1965
Przedziwna historia Davida Stillwella zaczyna się od awarii prądu w wieżowcu, gdzie pracuje. Podczas ewakuacji, w całkowitej ciemności, pomaga wydostać się na ulicę pewnej niewieście, która twierdzi że go zna; na zewnątrz okazuje się, że w trakcie zaciemnienia jakiś wysoko postawiony pracownik popełnił samobójstwo; w domu na Davida czeka oprych z bronią i biletem w tropiki; a kiedy wraca do pracy okazuje się, że w biurowcu zniknęło kilka pięter. Jak na pierwszy kwadrans to mnóstwo rzeczy nie gra. 🙂
Fenomenalny film i genialny Gregory Peck, jako Stillwell szczerze i naiwnie miotający się w bagnie przypuszczeń, próbujący rozwikłać tajemnicę mając jedynie kilka puzzli i umiejętności zwykłego, szarego człowieka. Sama intryga i narracja to podręcznikowa pierwsza liga, wciąga jak bagno i nie puszcza aż do napisów końcowych.
8/10
ps odradzam czytanie komentarzy pod filmem, gdzie wielokrotnie pojawiają się spoilery w nagłówkach
ps 2 jest szansa, że spodoba się osobom zachwalającym ostatnimi czasy Contratiempo. 🙂
2) Twarze na sprzedaż/Seconds 1966
Reżyser John Frankenheimer znany jest sporej rzeszy widzów, jako twórca „Ronina” (1998) – całkiem udanego, oldschoolowego sensacyjniaka. Oprócz gwiazdorskiej obsady najwyższej klasy film jest zawsze w czołówce każdej listy najlepszych filmowych pościgów: 7-minutowa pogoń uliczkami Paryża to czysta, ekranowa poezja.
Jednak w historii kina Frankenheimer zapisał się dużo wcześniej, kręcąc tzw. trylogię paranoiczną, na którą składają się: „Przeżyliśmy wojnę” 1962, „7 dni w maju” 1964 oraz właśnie „Twarze na sprzedaż”. Pierwsze dwa filmy bezpośrednio atakują rząd i elity, ostatni uderza w mit american dream.
Fabułę zarysuję tylko szczątkowo, ponieważ jej nieznajomość znacząco poprawia odbiór, a właściwa historia zaczyna się mniej więcej w połowie filmu. Bohaterem jest zamożny bankier, o którym można powiedzieć że osiągnął sukces, a jednak nie jest szczęśliwy. Z apatycznej wegetacji wyrwie go telefon od przyjaciela, który rzekomo nie żyje od kilku lat. Podążając za wskazówkami głosu po drugiej stronie słuchawki Arthur Hamilton dostanie szansę o jakiej większość może tylko marzyć.
Co powoduje, że ten film jest uznanym na całym świecie klasykiem i arcydziełem to przede wszystkim sposób prowadzenia bohatera, wraz z widzem, przez i w nieznane. Arcymistrzowska praca kamery ukazuje świat z minimalnej odległości, uwidacznia nawet najmniejsze skazy. Zmiany perspektywy i kątów ujęć budują niesamowitą atmosferę niepokoju i paranoi nie pozwalając na komfortowe rozgoszczenie w fotelu. Wspaniała forma to jedno, treść i sens są równie okazałe. „Twarze na sprzedaż” oferują solidną porcję rozkmin, zarówno w kwestii moralnych wyborów bohaterów, jak i filozoficznych, które chyba najtrafniej zsumować słynnym pytaniem: „co może zmienić naturę człowieka?”
8/10
3) Na krańcu świata/Wake in fright 1971
Jeden z najsłynniejszych filmów z Antypodów, w reżyserii Teda Kotcheffa, który światową sławę zdobył kręcąc Rambo: Pierwsza krew.
John Grant jest początkującym nauczycielem na dalekiej Austrlijskiej prowincji. Wracając do domu na czas przerwy świątecznej nocuje w miasteczku Bundanyabba, gdzie podczas imprezowej nocy przegrywa wszystkie pieniądze, czym skazuje się na łaskę miejscowych. A musicie wiedzieć, że Bundanyabba to miejsce niczym z koszmarów Smarzowskiego. Powiedzieć, że mieszkańcy Yabby – jak sami przechrzcili nazwę – są prości to eufemizm. Ich życie sprowadza się do banalnej gry hazardowej i chlania oraz realizacji wszelkich pomysłów, jakie zrodzą się w zapitych umysłach. Nie mając wyboru nauczyciel zatonie w syfie Yabby – to będzie wycieczka do piekła umysłowej biedy.
„Na krańcu świata” nawet dziś szokuje naturalizmem, degeneracją i brutalnością. W filmie wykorzystano niesławną scenę polowania na kangury; prawdziwego polowania, podczas którego zabijano prawdziwe zwierzęta – mocna rzecz, choć nie ona poraża najbardziej. Film otwiera ujęcie okolicy miasteczka, lejący się z nieba żar wysuszył całą okolicę. Poza spiekotą nie ma nic. W tym miejscu każdy człowiek skazany jest na niemal bydlęcą wegetację, za głupi i zbyt spity by być świadomym swego losu. Grant, choć nienawidzi tego wszystkiego, będzie musiał zanurzyć się w bagnie po czubek głowy, inaczej nie przetrwa.
9/10 katarktyczne przeżycie.
#film #ogladajzwykopem
poniżej standardowo kolejne 5 linków do moich poprzednich wpisów nieobjętych tagiem #seansniezwyczajny
36. Spider Forest
37. Wendigo
38. Bedevilled
39. Victim
40. Wyrmwood

Powered by WPeMatico