Film

#seansniezwyczajny nr 85 Nie…

#seansniezwyczajny nr 85

Nie licząc wyczekiwanego „The Irishman”, z filmami gangsterskimi jest bardzo krucho od dawna. Jak ktoś widział te najsłynniejsze i mu mało, nie ma innej opcji niż konkretne szperanie. Niestety w wypadku kina gangsterskiego listy best of są niemal identyczne i nie ma wśród nich zapomnianych perełek, są tylko te otoczone największą chwałą. Dopiero szukanie wg konkretnych fraz, przeglądanie dorobku reżyserów i aktorów daje wyniki. Często bardzo konkretne, które mimo mniejszej popularności i budżetu niewiele ustępują dziełom Scorsesego i Coppoli.

Jakby komuś nie chciało się szukać to od ręki mam 4 (a właściwie 8 :))

the yakuza papers: battles without honor and humanity

król nowego jorku i pogrzeb

i

„Sonatine” 1993

Czwarty film legendy japońskiego kina Takeshiego „Beat” Kitano. Japończyk jest samoukiem, reżyserią zajął się na poważnie, kiedy inny reżyser zachorował i Takeshi zajął jego miejsce, bo film w którym miał grać właśnie stracił reżysera. ;]
Braki w fachowym wykształceniu nadrabiał ciekawym, innym spojrzeniem na poruszane kwestie i niebanalnymi pomysłami. Jest też postacią bardzo charakterystyczną i bez problemu można o nim powiedzieć, że to japoński #clinteastwood. Jak Amerykanin Takeshi to człowiek instytucja: aktor, reżyser, scenarzysta i producent. Ponadto z anegdotycznym Clintem łączy go jeszcze bycie aktorem dwóch min, z tą różnicą, że Takeshi zamienił kapelusz na przeciwsłoneczne okulary. Sławę przyniosły mu filmy o japońskich gangsterach, czyli yakuzie.

Fabuła „Sonatine” jest prosta. Grany przez Takashiego Murakawa, szef gangu Yakuzy sprawujący władzę na bardzo dochodowym terytorium, dostaje rozkaz od szefa szefów by zaprowadzić pokój między wojującymi gangami na jakimś wygnajewie. Na miejscu sytuacja wymyka się spod kontroli.

Jeśli ktoś liczy na kino, w którym akcja i napięcie dominują na ekranie odsyłam do filmów wymienionych wyżej. Nie licząc początku i finału nie ma tutaj za dużo akcji. W „Sonatine” Kitano portretuje yakuzę niejako od kuchni, trochę jak Ferrara w „Pogrzebie”. Pierwsze co rzuca się w oczy, to zachowanie podczas strzelanin czy innych aktów przemocy. Wszyscy stoją jak słupy, jedyne pracujące mięśnie poruszają spustem broni. Kiedy gangsterzy giną, po prostu padają. Wygląda to kuriozalnie, ale jest jak najbardziej zamierzone. Podobnych dziwnych zachowań jest mnóstwo, ale to lepiej zobaczyć na własne oczy.

W „Sonatine” Takeshi Kitano przygląda się skutkom długoletniego stażu w jednej z najsłynniejszych mafii świata. Co takiego dzieje się z człowiekiem, którego życie wypełnia tylko przemoc, walk i zysk. Myśli jakie rodziły mi się w głowie podczas seansu były dalekie od pozytywnych. Nawet pomimo pięknego, spokojnego ost autorstwa Joe Hisashi, najbardziej znanego cudownych kompozycji dla Studia Gibli, np: Księżniczki Mononoke, Mój sąsiad Totora czy Spirited Away.

8/10 jakby ktoś szukał innego filmu gangsterskiego.

____________________________________________________________________________________________________

#film #kinoazjatyckie #japonia #yakuza #ogladajzwykopem #seansniezwyczajny

SPIS FILMÓW KIEDY NIE MIAŁEM JESZCZE TAGU