Film

„Pewnego razu…”…

„Pewnego razu…” to bardzo dobry film, na który warto się przejść. Rozkręca się wolno i ciężko początkowo wtopić się w klimat. Sam na początku miałem dość mieszane uczucia. Ale produkcja prędzej czy później kupuje widza genialną grą aktorską, a gdy Bradd Pitt dostaje na ekranie więcej minut to jest już z górki. Potem jest już oscarowo.

Fani QT będą zachwyceni ilością nawiązań do uniwersum filmów QT, jest tego mnogość. Co rusz pojawiają się aktorzy z innych produkcji QT, mi jak zwykle zabiło szybciej serduszko gdy na ekranie pojawiła się Zoe Bell (kaskaderka Xeny i jedna z bohaterek death proof), inni zajarają się gdy pojawi się nawiązanie do… eh, nie będę zdradzał – miejcie oczy i uszy otwarte ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Za scenografię i montaż oscar, rewelacja.

QT ewoluuje i nie będzie to doświadczenie na miarę produkcji z lat 90, nie ma sensu nastawiać się na drugie pulp fiction ani na genialną, retrospektywną fabułę. Z początku uwazałem, że to wada, natomiast po wyjściu z kina z chęcią kupiłbym bilet i obejrzał chociaż raz.

#film #tarantino